Legenda o Piotrkowie by MMMM5555

Legenda
o Piotrkowie
O świętych gajach, dobrych i złych piotrkowianach i Piotrze Morawiaku,
co w Piotrkowie pierwszy kościół pobudował.
W mrocznej przeszłości i tak w czasie odległej, że dziadkowie dziadów najstarszych Piotrkowian tego nie pamiętają, gród piotrkowski na wzniesieniu pomiędzy dwoma rzekami położony otaczał szeroko rozlane wody i niedostępne bagniska. Pośród bagien pierwotni mieszkańcy tych okolic budowali domowinka na palach drewnianych, do których jedynie łodziami, albo wpław dostać się było można. Były więc domostwa bezpiecznym schronieniem przed napadem nieprzyjaciół i dzikimi zwierzętami tak długo, aż ciasno się zrobiło na bagnach, bo nowych mieszkańców przybywało i nie było już gdzie domów budować. Wtedy część ludzi z bagien przeniosła się na wzniesienie, gdzie dzisiaj jest Stare Miasto, a część na południowy brzeg Strawki, gdzie przy Krakowskim Przedmieściu kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny stoi, a przed wiekami rosły bujne lasy.
Miejsca tu było dużo, więc rozwinęła się osada duża i ludna, a tam gdzie stoi kościół, rósł święty gaj czczony przez długie lata jako siedlisko bóstw pogańskich, którym pod świętymi drzewami składano dary i ofiary rozmaite.
W tym miejscu gdzie dzisiaj stoi dzwonnica, rósł jakiemuś bóstwu poświęcony dąb ogromny, którego kora i drewno służyły jeszcze w XVII w. za lekarstwo dla ludzi i zwierząt domowych. Mieszkańcy osad uprawiali ziemię, hodowali bydło, łowili ryby w rozlewiskach Strawki i dziką zwierzynę w okolicznych lasach i żyli szczęśliwie.
W IX w. przybył do osady misjonarz Piotr zwany “Morawiakiem”, co pewnie z Wielkich Moraw pochodził i zaczął wśród nich krzewić chrześcijaństwo.
Na miejscu świętego gaju zbudował kościół drewniany, w którym odprawiał nabożeństwa i głosił zasady wiary chrześcijańskiej. Mieszkańcy osady na dzisiejszej “Krakówce” chętnie słuchali jego nauk i przyjęli nową wiarę, a święty gaj wycieli i posąg bóstw pogańskich zniszczyli. Zostawili tylko stary dąb, bo miał właściwości lecznicze.
Kiedy Piotr uznał, że jego misja została spełniona, pożegnał chrześcijańskich mieszkańców “Krakówki” i przeprawił się przez bagna i moczary na północny brzeg Strawki, gdzie mieszkańcy nie uprawiali ziemi, a zajmowali się głównie wyrobem broni bojowej i myśliwskiej, którą sprzedawali i to było ich główne źródło utrzymania. Byli oni bardziej dzicy i do obyczajów pogańskich jako wiary przodków bardziej przywiązani niż mieszkańcy “Krakówki”.
Przyjęli więc misjonarza Piotra nieprzyjaźnie i zmusili go do powrotu na południowy brzeg, do chrześcijańskiej posady. Po powrocie do przyjaznych sobie ludzi, Piotr dalej nauczał, odprawiał nabożeństwa w swoim kościele i udzielał chrztu.
Jednak zawziętość pogańskich Piotrkowian ze Starego Miasta była wielka. Kiedy szykując się do obchodu świąt pogańskich przybyli do chrześcijańskiej osady i zobaczyli, że święty gaj został wycięty, a posągi bóstw obalone, to “przejęci grozą kościółek spalili, a nowo nawróconych na wiarę prawdziwą na cztery wiatry rozpędzili”.
Tak to w IX wieku pogaństwo zatriumfowało w Piotrkowie i trwało aż do czasów, kiedy książę polan Mieszko przyjął chrzest, a z nim całe państwo. Wtedy chrześcijaństwo wróciło nad brzeg Strawy i Strawki, ale długo jeszcze brakowało tu świątyni.
Dopiero za panowania księcia Mieczysława, a może trochę później, Piotr Włosowic postawił nowy, tym razem murowany kościół i ten przetrwał do naszych czasów.
Create an account

Use this art for a:

Longform Book (multi-chapter)

Picture Book (multi-page)

Poem (single image)

Create an account to get started. It’s free!

Sign up

or sign in with email below